Arkonia, ważna część naszego życia wewnętrznego, pomogła nam być lepszymi ludźmi, dała nam dużo - żądając tak niewiele.
Stanisław Falkowski (c. 1933)
Polska a postkolonializm
We wtorkowy wieczór, tuż przed przerwą bożonarodzeniową, prelegentem był filister Andrzej Szeptycki. Jako znawca problematyki postkolonializmu oraz autor publikacji na ten temat, wykład rozpoczął od podania swojej definicji tego pojęcia oraz od zapoznania zebranych na kwaterze z jego genezą. Dowiedzieliśmy się, że nie jest to tylko i wyłącznie reakcja na zakończenie się ery „kolonializmu” (jak pewnie kilku z nas przypuszczało przed wykładem), ale zagadnienie znacznie szersze.
Filister Szeptycki zwrócił uwagę, iż Polska, choć nigdy nie była jedną z europejskich potęg kolonialnych, poprzez swoją historię również doświadcza następstw tego zjawiska. Jest to widoczne (w różny sposób) w naszych relacjach zarówno z państwami Zachodniej jak i Centralnej i Wschodniej Europy. Filister pokazał nam przykłady postawy postkolonialnej w polityce, w nauce (m.in. historii), literaturze i codziennych stereotypach.
Widać było, że temat zainteresował zebranych na kwaterze kolegów, gdyż przez cały wykład pojawiało się wiele komentarzy i trwała żywa dyskusja.
22 grudnia 2011
"Rybka" arkońska
Tegoroczna "Rybka" udała się na medal. To trzeba podkreślić już na wstępie.
W minioną sobotę, ku naszej niemałej satysfakcji, nasza kwatera okazała się zbyt ciasna, aby pomieścić wszystkich uczestników. Licznie przybyli koledzy, filistrzy oraz goście z bliskich nam korporacji Polonii, Welecji, Jagiellonii oraz... Vironii mieli okazję złożyć sobie świąteczne życzenia. Przygotowane specjalnie na tę okazję przez mamę kol. Bieleckiego dania, jeszcze bardziej uświetniły to spotkanie. Tak setnego jedzenia i w takich ilościach na naszej kwaterze nie pamiętają nawet najstarsi filistrzy.
17 grudnia 2011
Komersz K! Polonia
Dzień 11. listopada w życiu korporacyjnym powinien kojarzyć się nie tylko z odzyskaniem przez Polaków niepodległości, ale także z jesiennym komerszem Konwentu Polonia. Jak co roku, nie mogło na nim zabraknąć delegacji Arkonii.
Obchody rozpoczęła msza święta w Kościele Garnizonowym, po której mieliśmy okazję zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, a następnie przemaszerować genzenmarszem na sopockie molo. W taki dzień pochodowi nie mogły towarzyszyć inne śpiewy jak "O mój rozmarynie" czy "Szwoleżerowie". Sam Komersz odbył się przy sopockim hipodromie, gdzie w części oficjalnej delegacja Arkonii ofiarowała Konwentowi dużą skarbonkę na spóźnienia, choć na przekór nieoficjalnej tradycji, wszystkie części obchodów rozpoczęły się wyjątkowo punktualnie. Grubo po godzinie dwunastej pracownikom restauracji udało się namówić korporantów do opuszczenia lokalu. Jedni przemieścili się na kwaterę Konwentu, inni zaś udali się do popularnego sopockiego klubu.
Następnego dnia przedstawiciele "Trójkartelu" omówili sytuacje w poszczególnych korporacjach na Konwencie Solennym, by po jego jakże wydłużonej i radosnej części nieoficjalnej, udać się na bankiet zorganizowany nie tylko dla korporantów, ale dla całej korporacyjnej rodziny. Ta noc, jak to zwykle w trójmieście bywa, przeciągnęła się do białego rana.
11 listopada 2011





